Reklama

Felietony

Udało się?

Niefortunny termin „udało się” okazuje się złodziejem naszych sukcesów, bo zwykle każdy z nich przypłaca się zmaganiami, siódmymi potami, poświęceniem.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jak sięgam pamięcią, zawsze raziło mnie powiedzenie: „udało się”. Wykreśliłem je nawet z mojego słownika. Udać może się raz czy dwa, ale trudno oczekiwać, aby zawsze sprzyjał nam fart. W życiu wszystko wynika z czegoś i rzadko jest dziełem szczęśliwego trafu. Taki termin sugeruje przypadkowość, brak kontroli nad pomyślnie zakończonym, przynoszącym oczekiwane efekty czynem. Coś nie do końca od nas zależnego, czemu nie przypisuje się sprawstwa. Taka postawa pasuje co najwyżej do kontekstu loterii, konkursu czy zdrapki, w którym fortuna odgrywa bezsprzeczną rolę.

Ręce mi opadają, kiedy słyszę olimpijczyka, który po latach katorżniczych treningów, udzielając wywiadu, mówi, że udało mu się... zakwalifikować do półfinału. Ciocia Krystyna też się nieraz obnosi z tym, że udał jej się sernik. Czeczeński zawodnik sportów walki po zakończeniu krwawego pojedynku w oktagonie chełpił się, że udało mu się dzięki Bogu. Innym razem sąsiadka była zadowolona, bo udało jej się kupić cebulę cukrową, a w fitness klubie doleciało moich uszu wyznanie młodej dziewczyny, że zrzuciła 14 kg, co jej koleżanka spontanicznie skomentowała: „Jakże się cieszę, że udało ci się tak schudnąć!”. Dziw bierze, że nie przyszło jej do głowy, iż to nie był spadający z nieba uśmiech losu, tylko że to efekt harówki na siłowni, nie mówiąc o uporczywości w przestrzeganiu restrykcyjnej diety.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Niefortunny termin „udało się” okazuje się po prostu złodziejem naszych sukcesów, bo zwykle każdy z nich przypłaca się zmaganiami, siódmymi potami, poświęceniem. Nie można zdobyć Mount Everestu czy przepłynąć oceanu samotnie przez przypadek. Dlatego absurdem jest pomniejszanie swojej roli w wykonaniu jakiegoś zadania czy planu i mimowolne oddanie zwycięstwa czemuś, czego nawet nie jesteśmy w stanie określić. Nie jest to zrządzenie losu, więc po co uciekać się do bezosobowego i biernego „udało się”? „Tak jak nic się samo nie zrobi, tak nic się samo nie udaje” – oświecił mnie kiedyś w Dąbrowie Białostockiej p. Józef.

Z tego względu w wypowiedziach należałoby świadomie i precyzyjnie kłaść nacisk na czasownik w pierwszej osobie i w aspekcie dokonanym, by określić osiągnięty wynik. Czyli: „zrobiłem”, „wykonałem”, „wygrałem”, „awansowałem”, co ma zdecydowanie korzystniejszą wymowę, niż „udało się zrobić” czy „udało się wygrać/awansować”. Taki nacisk wypowiedzi dotyczącej naszego zaangażowania w określoną aktywność ma swoją moc i bardziej przekonująco rzutuje na podświadomość. Doceniają siebie Amerykanie czy Brytyjczycy, którzy zawsze zaznaczą: „I did it”, czyli „zrobiłem to”. Statystyczny Polak natomiast pozostanie przy swojej defensywnej strategii: „udało mi się”.

Zbyt rzadko słyszymy: „Turniej się zupełnie nie układał i chociaż jeszcze na kilka minut przed końcowym gwizdkiem przegrywaliśmy, zdołaliśmy odwrócić niekorzystne losy spotkania. Mimo beznadziejnej sytuacji uwierzyliśmy we własne siły i wywalczyliśmy awans”; albo: „Potrafiliśmy wygrać w zasadzie przegrany mecz. Udźwignęliśmy presję, pokazaliśmy waleczność i pewność siebie”.

Jeżeli chce się coś w życiu osiągnąć, trzeba mieć śmiałe marzenia, nie bać się celować w gwiazdy i sięgać po niemożliwe, pamiętając przy tym, że droga do zwycięstwa nie jest prosta. Nie ma skrótów, nie obejdzie się bez entuzjazmu, fatygi, żelaznej konsekwencji i pokładanej wiary. Za dorobek płaci się z góry określoną cenę, bez gwarancji zwrotu. Nigdy nie wolno się poddawać, bo potknięcia są nieuniknione, i nie wolno się bać porażki. Jeśli się nie uda, zawsze można spróbować ponownie. Jeśli się upadnie, powinno się wstać, otrzepać z kurzu i iść dalej. Nieraz należałoby się cofnąć, ale tylko po to, żeby wziąć rozbieg.

2022-02-08 12:01

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie kocham psów

Pies w rzeczywistości pozostaje oczywistym przyjacielem człowieka, ale nigdy go nie zastąpi.

Jean-Paul Sartre zauważył przed laty: „Kiedy bardzo kochamy zwierzęta, to kochamy je kosztem ludzi”. Powszechne rozprzestrzenianie się psów stało się zaraźliwą, rosnącą jak na drożdżach modą. Spontanicznie nasuwa mi się pytanie: dlaczego tak wielu ludzi otacza czworonogi maniakalną atencją czy wręcz miłością tradycyjnie zarezerwowaną tylko dla dziecka? Nadają im ludzkie imiona i czynią z nich członków swojej rodziny.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa do Maryi, Królowej Pokoju

[ TEMATY ]

modlitwa

Królowa Pokoju

Adobe Stock

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore
Maryjo, Królowo Pokoju,
CZYTAJ DALEJ

Jak komuniści walczyli z Matką Bożą

2026-08-23 20:46

[ TEMATY ]

Częstochowa

Jasna Góra

Matka Boża Częstochowska

Karol Porwich/Niedziela

Wyznawcy Marksa i Engelsa od początku starali się niszczyć kult Matki Bożej. W Polsce największy atak skierowano na Jasną Górę.

Matka Boża Częstochowska od wieków jest traktowana przez Polaków jako szczególna ich Obrończyni. Nie bez powodu obwołali Ją już w XVII wieku Królową Polskiej Korony. Obronę tożsamości narodu, odrodzenie ojczyzny czy wreszcie Cud nad Wisłą przypisywano Jej skutecznemu wstawiennictwu. Nie mogło się to podobać komunistom traktującym religię jako „opium ludu”. Narzucone po wojnie w Polsce władze traktowały Matkę Bożą z Jasnej Góry niemalże jak osobistego wroga, szczególnie po wydarzeniach w Lublinie w 1949 r., kiedy to wizerunek Madonny Częstochowskiej znajdujący się w miejscowej katedrze zapłakał, zakłócając obchody piątej rocznicy uchwalenia Manifestu PKWN. W zamieszkach, które miały wtedy miejsce na placu katedralnym, pobito kilkaset osób, wiele trafiło do więzienia, co uświadomiło społeczeństwu prawdziwy stosunek komunistów do religii.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję